ministat liczniki.org a
Blog > Komentarze do wpisu

Szaro mi...

Szaro, szare dni
jakby wciąż listopad był (...)

                                   Budka Suflera     

Już nawet nie czuję gniewu gdy czytam: "pamiętamy", "pamiętam", "ofiary" itp. Jest mi szaro, szarość kojarzy się ze smutkiem i jakąś beznadziejnością. O czym pamiętacie? Pamiętacie brak sygnału w telefonie, pamiętacie oddziały ZOMO, obecność pojazdów opancerzonych i o czym jeszcze pamiętacie? Przypomniał mi się tekst w którym autor napisał, że liczba "walczących" i "kombatantów" stanu wojennego przekracza liczbę wszystkich Polaków. Stwierdzenia pełne pychy, że: "mój dziadek, ojciec, siostra, matka" też byli w opozycji bo...nie zgadzali się z tym co się stało. Siedzieli w ciepłym pomieszczeniu, bezpieczni i wyrażali brak zgody na restrykcje owego stanu. Prawdziwi bohaterowie nie udzielają wywiadów, nie krzyczą bo albo uważają, że tak trzeba było, albo milczą bo obejmuje ich tajemnica służbowa, czy państwowa, a ona obowiązuje do śmierci. Nie dalej jak kilka godzin wstecz przeczytałam komentarz, w którym piszący stwierdza, że internowanie obejmowało świetne warunki i że wtedy wódka lała się strumieniami. Pomijam PRAWDZIWYCH BOHATERÓW siedzących we Wronkach, na Służewcu w Warszawie czy też na słynnej ulicy Rakowieckiej. Tam nie było wódki i innych dogodności. Ci ludzie dziś milczą bo widzieli siebie w prawdzie i to co robili było dla Nich wartością.

Czy Szanowny Czytelnik zauważył, że nigdzie nie wypowiedzieli się przez 33 lata uczestnicy faktów "po drugiej stronie barykady" czyli ci, którzy w jakiś sposób byli włączeni we wprowadzenie stanu wojennego czy tez wykonawcy rozkazów, zwykli ludzie, nie prominentni działacze. Żaden z tych ludzi nie zabrał głosu przez wszystkie te lata. Dziś już mogą, bo dziś nikt ich nie internuje, jest wolność, ale oni muszą milczeć. To wcale nie jest łatwe. Dziś widzą manifestacje przeciw "braku wolności". Jeśli nie ma wolności to jakim cudem można manifestować na ulicach?. Jakim cudem nikt ich nie zamyka za napisy na transparentach, za hasła urągające rzeczywistości? Napisach, które nie mieszczą się w granicach rozsądku, że nie napiszę - zdrowego? Słynne już "precz z komuną" czy inne równie absurdalne i haniebne? Gdy je widzę robi mi się szaro. Nie czuję gniewu. Serce nie przyspiesza rytmu, jest szaro...

Siedzę w ciepłym i bezpiecznym mieszkaniu. Siedzę i snuję różne hipotetyczne wyobrażenia o tym co mogło być, o czasie minionym i o dziś.

Wyobrażam sobie różne sytuacje. Szczególnie jedną, którą wysnułam (wyobraźnię mam szaloną). Może mogło być i tak?

"Mają włączone silniki. Co zrobimy gdy sforsują Bug? - Nic nie zrobimy, bo nic się nie stanie - mówi jeden z oficerów czujnie patrząc przez lornetkę na czołgi po drugiej stronie rzeki. - Nie wygłupiaj się, widzę przecież twoje napięcie i odpowiedz, co zrobimy? - Jeśli przekroczą Bug, naruszą granicę, złamią prawo międzynarodowe. No, co się robi w takiej sytuacji, chyba chłopaki dobrze wiedzą. Do każdego, kto narusza suwerenność drugiego państwa, kto ma wrogie zamiary, strzela się i nie pozwala za żadną cenę wpuścić wroga. - Zaryzykujesz dalszą karierę?! - Zaryzykuję! - Hej, coś się wydarzyło, bo zaczynają wyłączać silniki. - Leć do radia i posłuchaj co się stało, co ich zatrzymało".

Ech, fantazję to ja mam.

sobota, 13 grudnia 2014, cheronea
Tagi: stan wojenny

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: marmira, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/12/13 22:08:36
Oni nie musieli forsować Bugu, byli w Polsce. Legnica , Borne Sulinowo to miejsce stacjonowania wojsk radzieckich. Czekali tylko na rozkaz - co byłoby później ...........?
-
2014/12/13 22:48:20
@marmira
Szanowny/a ? Marmiro, ja o tym wszystkim wiem, ale bohater z moich wyobrażeń...nie wiedział. Wyobraźnia to wyobraźnia :-)))))
Pozdrawiam :-)
-
2014/12/13 23:32:00
Zastanawia mnie ta nieograniczana niczym wiara w prawdomówność Rosjan, głoszących że wtedy nie mieli zamiaru wkraczać. Ale nadal w innych przypadkach, w 99,999999...% wypowiedzi tych samych ludzi, słyszę, że Putin jest łgarzem, bo Rosja zawsze łgała i żądała naszej krwi. Tylko wtedy była łagodna, później i wcześniej już tylko drapieżna i agresywna? Pierdolec totalny. Po solidarnościowych "obradach radomskich", gdzie zapowiedziano "ostatni bój" do krwi ostatniej, tej krwi polałoby się miliony hektolitrów. "Przyjaciele" ze wschodu, południa i z zachodu przeszliby po nas jak walec. Siły te pozostawały w stanie gotowości, do wiosny i lata 1982 r.(!!!). A wojna domowa była też zaplanowana. Gen. Jaruzelski wytrącił wszystkim argumenty. Wyprowadził wojsko z koszar (w planach interwencji, zakładano, że nasze wojska zostaną zablokowane w koszarach), zajmując strategiczne pozycje. Stanął w obliczu alternatywy, albo on wprowadza czołgi na ulice polskich miast, albo wprowadzają je radzieccy generałowie i przy tym my lejemy się sami do końca miedzy sobą. To był jedynie słuszny wybór w tamtej trudnej sytuacji. Jestem o tym przekonany choćby antyspołecznymi działaniami dzisiejszych władz postsolidarnościowych i ich sporami o władzę do tej pory. Większosć prawdziwych kombatantów, zachowuje umiar w tych ocenach.
-
2014/12/14 07:29:44
@jurek
Zgadzam siię ze wszystkim o czym piszesz. Tyle i tylko tyle mogę napisać.
Pozdrawiam serdecznie :-)
-
2014/12/14 13:34:33
Czy nikt już nie pamięta Cheroneo, że ci żołnierze w czołgach, skotach i przy koksownikach, to byli zwykli chłopcy, którzy do wojska dostali się z poboru?
Czy ktoś chwilę się zastanowi nad tym kto tak naprawdę służył w ZOMO? Kto pamięta, że do ZOMO szło się wprawdzie "na ochotnika" (na trzy lata), ale ZAMIAST? Także DLACZEGO? Zamiast do obowiązkowej służby wojskowej na drugim końcu Polski, do ZOMO w pobliżu miejsca zamieszkania? Dlatego, że w domu ciężko schorowana matka, dziewczyna w ciąży, lub gospodarstwo, którego rodzice już nie są w stanie sami uprawiać?
Kto pamięta, że zwykli, zmęczeni ustawicznymi strajkami i pustkami w sklepach, przerażeni ludzie, najczęściej przyjęli stan wojenny z ulgą? Także dlatego, że ci w mundurach to byli nasi, a nie ci zza Buga (ZSRR), zza Odry (NRD), czy zza Karkonoszy i Karpat (Czechosłowacja, Węgry)?
Pomyślności.
-
2014/12/14 14:57:05
@ikka133
Droga Ikko, dokladnie TAK!Nic więcej dodać ani ująć w Twoim komentarzu.
Ściskam ciepło:-)
-
2014/12/14 18:16:03
W grudniu 1981 roku byłem funkcjonariuszem MO z 1,5 rocznym stażem i z racji tej w stan ten zostałem "zaplątany" mimo woli. Moja droga życiowa tak mnie ukształtowała, że nawet gdybym nie był tam ,gdzie wtedy (i później) byłem, na pewno nie byłbym po stronie "Solidarności". O tym, co robiłem w dniu 13 grudnia (i później) 1981 roku pisałem wielokrotnie na różnych stronach internetowych i w prasie (tygodnik DB2010). Oto moje wspomnienia z tamtych czasów (załącznik nr 1 i 2 ) zamieszczone na mojej stronie internetowej:www.janusz-bartkiewicz.eu/index.php/ad-rem
-
Gość: Piotr Opolski, *.internetia.net.pl
2014/12/14 19:19:28
Czytałem Twój wpis w trakcie konstruowania swojej notki. Muszę Ci się przyznać, że często jesteś moim "zapalnikiem" /cokolwiek by to nie znaczyło/.
Zazdroszcząc Ci wiedzy próbuje nadgonić precyzją wypowiedzi bo w sformułowaniach folozoficznych nie dorównam.
Pozdrawiam
-
2014/12/14 21:23:38
@ Janusz Bartkiewicz.
Szanowny Panie Januszu nie potrafię ustosunkować się do Pańskiego komentarza. Chętnie i to za chwilę przeczytam Pańskie wspomnienia. Tak na marginesie chodziło mi o wojsko. Miało inne cele i zadania niż MO czy ZOMO. Wojsko siłą rzeczy przeznaczone jest do zupełnie czegoś innego (choćby stania w 1981 roku nad Bugiem). Jak to dobrze, ze nazywa się to ministerstwo obrony, a nie ministerstwo wojny.
Pozdrawiam :-)
-
2014/12/14 21:24:20
@Piotr Opolski
Drogi Piotrze dobrze, że jesteś :-)))
Dobrej i spokojnej nocy :-)