ministat liczniki.org a
Blog > Komentarze do wpisu

Noc bez brzasku*

Sama sobie narzuciłam trudne zadanie? Zastanawiam się czy uczciwość jest w tym przypadku trudnym zadaniem. Generalnie z moją uczciwością bywa różnie. Jestem człowiekiem, a więc mam wady i zalety, i czasem ta uczciwość...

Jestem, jak to określam, racjonalną ateistką czyli opieram swoje wartości moralne na Dekalogu od czwartego przykazania. Myślę, że ateista zgodzi się ze mną, że począwszy od czwartego przykazania każde następne jest zgodne z moralnym postępowaniem każdego człowieka. Szanuję każdą wiarę o ile nie polega na krzywdzeniu inaczej myślącego. Tu panuje całkowicie wolna amerykanka. "Nie jesteś ze mną czyli jesteś przeciw mnie". Ja tego nie uznaję. Wszyscy ludzie mają niezbywalne prawo do wiary w cokolwiek lub kogokolwiek o ile nie krzywdzą innych ludzi. Tu zaczyna się mój problem.

Impulsem do tej notki i przemyśleń o uczciwości była informacja o "odblokowaniu" procesu beatyfikacyjnego abp. Oskara Arnulfo Romero, zamordowanego przez ludzi junty wojskowej w Salwadorze, w roku 1980. Jakby tego było mało, abp został zamordowany podczas sprawowania mszy św. Proces na szczeblu diecezjalnym odbył się w latach 1993-1997. Później sprawa utknęła w Kongregacji ds Kanonizacyjnych, w Watykanie. W tych latach papieżem był Jan Paweł II  czyli Karol Wojtyła. Przejrzałam całe tony dostępnej dokumentacji i jak to zwykle bywa znalazłam zaciekłych obrońców papieża jak również zaciekłych przeciwników oraz ich opinie. To żadne odkrycie, że JP II był właściwie fanatycznym przeciwnikiem, jak zostało to ujęte, wszelkiej maści marksistów i generalnie ludzi lewicy. Podobnie jak Pius XII, widział zagrożenie dla świata nie w faszyzmie, nazizmie czy innych izmach, ale właśnie w komunizmie. Jak to się miało do spotkania z Fidelem Castro czy niesławnej pamięci Pinochetem? Dobrze się miało! Jeden i drugi to dyktator, a że ten pierwszy to dyktator komunistyczny?  To bez znaczenia. Uczciwie sprawę stawiając, okaże się, że Romero - przyjaciel i obrońca ludzi krzywdzonych (żadnym marksistą nie był) przez krwawą juntę, nie był w łaskach papieża. Zwalczając obsesyjnie "teologię wyzwolenia", siłą rzeczy papież pozwolił by proces kanoniczny tego wspaniałego człowieka zawisł w próżni. Podobnie postąpił kolejny papież Benedykt XVI. Obaj papieże byli ekstra konserwatystami. Dopiero Franciszek znający realia dyktatury przyspieszył proces beatyfikacyjny abp. Romero.

Co to wszystko ma wspólnego z moją uczciwością? Bardzo dużo! Usiłowałam znaleźć usprawiedliwienie jeśli chodzi o wstrzymanie procesu kanonicznego abp Romero. Usiłowałam znaleźć usprawiedliwienie jeśli chodzi o kolejnego zbrodniarza - Marciala Maciela. Usiłowałam znaleźć usprawiedliwienie dla słów papieża Wojtyły, które wygłosił w 500. rocznicę postawienia nogi na kontynencie amerykańskim - Krzysztofa Kolumba. Słowa te brzmiały mniej więcej tak: "Proszę o wybaczenie... itp. Dopiero Navarro Waltz wyprowadził mnie z błędu tłumacząc dziennikarzom, że "papież nie prosił o wybaczenie poszczególnych grup społecznych, w tym Indian, papież prosił o wybaczenie Boga".

Istnieją w słowniku kościelnym także "grzechy wołające o pomstę do Nieba". To kolejny katalog obok Dekalogu czy siedmiu grzechów głównych. To chyba wg tego czego naucza Kościół najstraszniejsze czyny jakie człowiek może sobie wyobrazić, tylko czy "słudzy Boży" w to wierzą?

 

* tytuł także zapożyczony z książki, ale wydaje mi się adekwatny do moich  przemyśleń

czwartek, 12 lutego 2015, cheronea

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/02/13 09:55:10
Nie zabijaj - zgadzasz się z tym? A gdy Ci żołdacy gwałcą córkę nie zbijesz? A gdy głodujesz nie zbijesz kury czy zająca? Nie cudzołóż - cóż złego w cudzołożeniu jeśli dwie dorosłe osoby mają na to ochotę?
Co najwyżej od siódmego mógłbym się zgodzić, chociaż też z dużym dystansem, ale szanuję Twój wybór i pozdrawiam serdecznie




7. Nie kradnij.

8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliżniemu swemu.

9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.

10. Ani żadnej rzeczy , która jego jest.
-
2015/02/13 12:14:52
Szanowny Stanisławie Andrzeju. Nie ja jestem od wydawania wyroków, poza tym zemsta nie jest rozwiązaniem niczego. Zresztą poruszyłeś wielki temat. Ja uznaję Dekalog od czwartego przykazania. Bardzo mi się podoba dowcip "jeśli cudzą żonę do swojego łóżka wlożę, to nie cudzołożę". Zgadzasz się z tym, bo ja nie. Trzeba przeczytać wykładnię tego przykazania, ja to zrobiłam, zresztą każdy ma prawo postępować jak chce pod warunkiem, że NIE KRZYWDZI INNYCH.
Przesyłam ukłony :-)
-
2015/02/13 15:03:02
I z tym ostatnim stwierdzeniem zgadzam się CAŁKOWICIE. Szkoda, że Pan zapomniał o tym napisać na tablicach.
Ukłony jak wyżej.
-
Gość: Piotr Opolski, *.internetia.net.pl
2015/02/13 15:09:49
Nie będę sie wymądrzał, bo temat jest mi słabo znany ale na podstawie tego co wiem czy "przestrzelę" jeżeli napiszę, że uznanie kogoś jako świętego, błogosławionego czy choćby jako sługę bożego jest tak samo koniunkturalne jak np. nagroda Nobla, Grammy, Lwów jakiś tam czy sportowca roku i zależy od "tryndów", polityki i czasami widzimisię wodza ?.
Pozdrawiam
-
2015/02/13 18:11:19
Piotr Opolski
Drogi Piotrze Ty się nie wymądrzasz, Ty piszesz po prostu MĄDRZE :-) Zgadzam się całkowicie, że można te wszystkie uroczystości kościelne porównać do wymienionych przez Ciebie nagród, choć wydaje mi się, że np. Oskar "za wybitną kreację" jest dużo większym wyróżnieniem.
Serdecznie ściskam :-)
-
2015/02/14 16:43:54
Z całym szacunkiem dla kościoła, jak wiemy przy takich uroczystościach jakie wymieniliście, niejednokrotnie wyniki dyktują pewne środowiska, bądź konkretne osoby. Zresztą, gdzie tak nie jest? Nawet podczas naszych wyborów pojawiły się głosy co do ustawiania. Ale wracając do tematu - kościół też moim zdaniem jest podatny na takie głosy i stąd takie a nie inne decyzje.
-
2015/06/21 20:00:45
Ja uważam, że należy być uczciwym. No cóż, wierzę po prostu w to, że dobro do nas wraca i jeśli my będziemy uczciwi wobec kogoś, to potem ktoś będzie uczciwy wobec nas. Przecież ważne jest, żeby przestzregać zasad, których wymaga się od innych. Taką zasadą moim zdaniem powinniśmy się kierować w naszym życiu, o, dokładnie.