ministat liczniki.org a
Kategorie: Wszystkie | człowiek | historia | kościół | wojna
RSS
sobota, 04 października 2014

Ludobójstwo - zbrodnia przeciwko ludzkości obejmująca celowe wyniszczenie całych lub części narodów, grup etnicznych, religijnych lub rasowych, zarówno poprzez fizyczne zabójstwa członków grupy (...)czy tworzenie warunków życia obliczonych na fizyczne wyniszczenie.

Termin ten uzyskał moc prawną i wszedł w życie za sprawą Konwencji ONZ w sprawie Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa w dniu 9.12.1948. (dla przypomnienia autorem tej definicji był Polak A. Lemkin)

Przykłady ludobójstwa (za Wikipedią)

  • Holocaust
  • Palmiry
  • Auschwitz
  • egzekucje w Ponarach
  • zbrodnia katyńska
  • rzeź wołyńska
  • masakra w Srebrenicy
  • ludobójstwo w Rwandzie
  • Wielki Głód na Ukrainie
  • tragedia w Darfurze

To tylko kilka przykładów, bo jest tego dużo, dużo więcej, ale Czytelnik może z łatwością odnaleźć wszystkie przykłady ludobójstwa. W Norymberdze ZSRR oczywiście przyznało, że Katyń (jedna nazwa choć miejsc kilka) to zbrodnia ludobójstwa dokonana przez hitlerowskie N  i e m c y. Żadne z mocarstw n i e   z a n e g o w a ł o oświadczenia Stalina i tak oto do dziś prawdziwi sprawcy ciągle nie chcą się przyznać do zbrodni ludobójstwa dokonanej przez ZSRR. To tylko mały wycinek pokazujący co mogą potężni tego świata. Oni są i będę bezkarni. Nie pamiętam już kto pierwszy powiedział te oto słowa: "zwycięzców nikt nie osądza". Stalin to był czy Napoleon I? Nie pamiętam, ale to bez znaczenia. Znaczenie ma dla mnie i to wielkie, stanowisko naszego najjaśniejszego prezydenta. Bardzo długo męczył mnie ten temat, ale nie miałam sił by zasiąść do napisania o żenującym i poniżającym zamordowanych Polaków na Wołyniu wystąpienia prezydenta w okrągłą rocznicę owego ludobójstwa. Na podstawie powszechnie przyjętej definicji i jaskrawego faktu (ujętego w literaturze), prezydent, by tylko broń Boże nie narazić się Ukrainie nie potwierdził faktu oczywistego! Zastrachany i nieudolny Sejm jako przedstawiciel Polaków nie zdobył się na postawienie sprawy jasno. Przepraszam za słowo, ale JAK BYK w definicji ONZ stoją słowa CZYSTKI ETNICZNE jako ludobójstwo. W Srebrenicy zginęło 8 tys. ludzi i świat nie miał obiekcji by nazwać to ludobójstwem. Nasz prezydent miał obiekcje przy śmierci (straszliwej!) 120 - 150 tys. Polaków (różne źródła podają różne liczby). Wiem, że to już przebrzmiały temat, ale czasem niewielka rana zaczyna jątrzyć i nie pozwala na zagojenie. Ja ciągle nie godzę się ze stanowiskiem prezydenta. W imię dobrych stosunków z Ukrainą nagiąć prawdę, albo jeszcze gorzej, zmienić prawdę, wydaje mi się czymś nie do pomyślenia i nie do przyjęcia.

Jeśli tak ma wyglądać polityka zagraniczna (nie drażnić sąsiada) to czarno widzę przyszłość. Czy ten sąsiad (Ukraina) napadnie na Polskę w imię zemsty za PRAWDĘ? Szczerze wątpię. Czego lub kogo boi się polski Sejm czy też prezydent? Zazwyczaj zataja sie prawdę ze strachu lub KORZYŚCI, które może przynieść ukrycie prawdy. Jakich korzyści oczekuje Polska? Bardzo chciałabym wiedzieć!

czwartek, 18 września 2014
(...) Marszałek Śmigły-Rydz, nasz drogi wódz,
gdy każe, pójdziem z nim najeźdźców tłuc.
Nikt nam nie ruszy nic, nikt nam nie zrobi nic,
bo z nami Śmigły, Śmigły, Śmigły-Rydz! (...)
                                                                                              słowa Adam Kowalski

Ten pean uwielbienia ma dalszy ciąg, wiersz nie jest za długi, ani za krótki, ot w sam raz odpowiednio czołobitny i traktujący Wodza Naczelnego jak co najmniej pół-boga. Kim jest autor? Pojęcia nie mam. Nic ciekawego na jego temat nie znalazłam. Zresztą sam Śmigły w czasie płomiennego przemówienia powiedział: cyt. "nie oddamy nie tylko sukienki, ale nawet guzika od niej".

Piszę tę notkę "zobligowana" przez ważnego dla mnie Człowieka - Piotra Opolskiego. Sam Piotr pewnie nie ma pojęcia jak bardzo mi pomógł rzucając hasło "może by coś więcej na temat losów wojny?" Zmusił mnie niejako do wytężonej pracy, a przy pracy, do tego ulubionej, zapomina się o chorobach. Dziękuję Piotrze :-)

Nie liczę ile "zaliczyłam" artykułów, rozważań, hipotez, przypuszczeń, domysłów, dialogów, kłótni i "swoich" zdań przez historyków (o zgrozo, niektórzy pisali takie bzdury, że musiałam sprawdzać ile mają lat). Książek na temat przyczyn, przebiegu i końcu wojny wyszły pewnie tysiące i ja nie mając kompetencji nie będę się wypowiadać. Po prostu przeanalizowałam jak "wielki" strateg co by było, gdyby było. Wnioski wyciągnęłam niezwykłe i kto wie czy nie byłyby one prawdziwe. Nie będę pisać czy to była ucieczka, czy konieczność. Czy to była zdrada nie tylko stanu, ale całego narodu? Czy tak postąpiłby człowiek honoru, który zostawia na kilka dni Polskę BEZ ŻADNEGO KONSTRUKTYWNEGO DOWÓDZTWA? O tym napisano już całe tomy. Dla moich rozważań ważne jest co stałoby się gdyby natychmiast po złożonej propozycji przez gen. T. Kutrzebę połączenia Armii "Poznań" z Armią "Pomorze", Naczelny Wódź wyraził zgodę. Kto wie jak potoczyłyby się losy początku wojny i jak dalekosiężne skutki by przyniosły. Kto wie, może Anglia i Francja jednak przystąpiłyby do wojny widząc co zaczyna się dziać w Polsce.

Gen. J. Blaskowitz chcąc jak najszybciej dotrzeć do Warszawy nie ubezpieczył swojego lewego skrzydła. Jako jeden z najzdolniejszych żołnierzy w dziejach II RP gen. T. Kutrzeba i tym razem nie zawiódł. Zauważył, że można opóźnić, a może nawet pokonać Blaskowitza mając dwie armie razem, a z nimi ok 150 tys. żołnierzy. Naczelny Wódz waha się, mijają cenne dni. Dopiero gen. W. Stachiewicz wydaje wstępną zgodę na ten manewr (gen. Śmigły nie jest już Wodzem Naczelnym, jest internowany w Rumunii). Tak oto dochodzi do Bitwy nad Bzurą. To największa bitwa Kampanii Wrześniowej i bardzo ważna bo tu inicjatywę przejmują Polacy i to oni są stroną atakującą. Gen. Blaskowitz jest całkowicie zaskoczony (dokładnie to przewidywał gen. T. Kutrzeba). 17 września losy wojny są przesądzone. Armia polska jako całość dostaje sie w kleszcze z dwóch stron. Dalej już nie ma o czym pisać. Proszę mi także wybaczyć trochę chaotyczności i "dziur" w notce ponieważ starałam się omijać fakty powszechnie znane, a poza tym to są MOJE rozważania nad tym co mogło by się wydarzyć gdyby w odpowiednim czasie gen. Kutrzeba "zneutralizował" armię Blaskowitza, gdyby to Niemcy musiałyby zacząć się bronić. Co zrobiłby w takiej sytuacji Stalin? Co zrobiliby "sojusznicy"? To tylko smutne gdybanie. Jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy nie jestem w stanie wybaczyć gen. Śmigłemu, tego, że rozkazał nie atakować bolszewików (tylko wtedy gdyby Polacy musieliby się bronić). To był śmiertelny błąd. Gdyby Polska wypowiedziała wojnę ZSRR sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Czym kierował się gen. Śmigły? Przez głupotę, ignorancję czy zbrodnicze zaniechanie skazał Polaków na śmierć bądź wysiedlenie na Syberię, bądź na późniejsze tragiczne losy. NIE JESTEM SPECJALISTĄ, jestem tylko osobą, która bardzo interesuje się historią II WŚ i stanowi to moją pasję. Nie mogę a priori uczynić się "znawcą". Wyciągam DLA SIEBIE wnioski po przeanalizowaniu różnych pozycji historyków, którzy mają prawo głosić wnioski, które wynikają z ich pracy.

Jak dla mnie istniały przesłanki do tego by zmienić losy Polski. Do tego potrzeba było mądrości dowódców, a nie wzajemne na siebie ujadanie (dlaczego dziś mnie to nie dziwi?) Do tego potrzeba było mieć prawdziwych sojuszników. Proszę sobie wyobrazić, że nie zajmujemy Zaolzia, że wspomagamy Czechosłowację. Hitler nie mógłby swobodnie atakować Polski z południa, bo tam byli związani sojuszem z Polską Czesi. W tamtej sytuacji nie mógłby sobie swobodnie napadać na Polską od Południa, bo na przeszkodzie stali właśnie Czesi.

Zapewne wielu Szanownych Czytelników, prawdziwych ekspertów z przymrużeniem oka i z politowaniem przeczyta tę notkę dlatego jeszcze raz podkreślam, że to tylko moje wnioski, człowieka, który po prostu tak myśli i czuje.

niedziela, 14 września 2014
Na dachach naszych domów
Posągi obcych bogów
Przed nimi my w pokłonach
Na naszym własnych progu
                                                  Sł. Z. Łapiński, muz. J. Kaczmarski "Targ"
 

Już nie pamiętam na którym z portali przeczytałam taki tytuł: "Żydzi w panice emigrują z Francji ,z powodu narastającego antysemityzmu". Ze strachu emigrują także z innych państw. Nie pamiętam niestety jakie to państwa, w każdym razie europejskie. Czy Drogi Czytelnik myślał, że wobec fali zalewu przez krwiożerczy islam, komentatorzy trochę odpuszczą? Oczywiście, że nie! Rozlały się przekleństwa, inwektywy, a nawet pojawiła się uwaga, że Hitler mógł wybudować Auschwitz III "byłoby mniej roboty". A swoją drogą dziwię się moderatorowi, że nie usunął tego typu komentarza aprobującego nazizm (niemiecki - Auschwitz) i w jakimś sensie poniżający inny naród. Nadal pokutuje nienawiść do Żydów, podbudowana takimi bezsensownymi uzasadnieniami, że niestety cała moja nać uległa zniszczeniu i już nikt nie będzie jej rwać! Pojawiły się jeden czy dwa głosy rozsądku mówiące, że w tej chwili światu zagraża "państwo islamskie", ale głosy te utonęły w powodzi nienawiści do Żydów.

Moja Ukochana, Najukochańsza pod słońcem Babcia czasem jak jakiś Nostradamus wygłaszała mądrości wcale nie "od czapy". To były mądrości ponadczasowe choć jako dziecko podśmiewywałam się z nich. Jedna z nich głosiła, że "rasa nie czarna, nie biała będzie kąpać się w Wiśle". Dziś wiem, że ci "niebiali i nieczarni" to Semici, zarówno Żydzi jak i Arabowie, ale wtedy? Osobiście oskarżam G. Busha jr. za to co dziś zagraża światu, a zagraża wcale nie teoretycznie. To były prezydent USA podłożył ogień w północnej części Afryki i ogień ten zapłonął, płonąc coraz energiczniej z każdym dniem. Europa zajęta Ukrainą, Rosją i przy okazji wszystkim innym zdaje się mało zwracać uwagi na to co sie dzieje. Jeśli powstaje już "milicja islamska" pod nosem Bundestagu yo co będzie dalej? Ogarnia mnie wściekłość gdy czytam kolejny raz, że W.Brytania wyraziła "głosy najwyższego oburzenia" na straszną śmierć kolejnego zakładnika i...nic. Ogarnia mnie wściekłość gdy prezydent Obama ogłasza także kolejny raz "wyrazy najwyższego potępienia" i...ginie kolejny zakładnik, a "państwo islamskie" rośnie w niespotykaną siłę. Nawet pacyfista Franciszek powiedział, że "trzeba to powstrzymać". Nie powiedział wyraźnie JAK powstrzymać, o to trzeba by zapytać nad-papieża Terlika. Jednak słowa Franciszka można sobie dowolnie interpretować. Niech sobie purpuraci interpretują jak chcą, ale straszna prawda jest jedna. Dość gadania! Jeśli przedstawiciele świata nie siądą przy stole obrad i nie opracują wspólnego postępowania, świat naprawdę utonie we krwi. Ci terroryści potrafią i chcą tylko jednego - MORDOWAĆ wszystkich, którzy są INNI. tak jak Biblię można interpretować jak się tylko chce, wedle obecnej koniunktury, tak też to samo można zrobić z Koranem. To naprawdę w całkiem pierwotnym znaczeniu jest religia POKOJU. Wszystkie zamachy samobójcze, wszelkie mordy, nawracanie siłą i inne brednie są straszliwie ponurymi wypaczeniami Koranu dla własnych celów. Mahomet jako wielkich proroków czci Abrahama, Jezusa i Jego Matkę jako kobietę, która urodziła wielkiego proroka (tak, tak, proszę znaleźć gdzieś egzemplarz PRAWDZIWEGO Koranu. To co się dzieje w tzw. państwie islamskim to ponure, przerażające dzieła fanatyków religijnych, a do tego terrorystów bez żadnych ludzkich cech.

Jeśli świat będzie dalej czekał w bezsilności, to któregoś dnia zamiast innych dźwięków obudzi nas wrzask muezina.

piątek, 12 września 2014

Taki tytuł notki stosuję wtedy gdy coś mnie wyjątkowo porusza. Oburzyły mnie do żywego słowa nad-papieża Terlikowskiego. Napisałam kiedyś notkę "Fatima i wszystko jasne". Okazuję się, że nic nie jest "jasne". Przy okazji któregoś z kolei "objawienia" "pani" prosi o usilną modlitwę za Rosję i ostrzega, że jeśli ona się nie nawróci będą kolejne straszne wojny. "Pani" prosi także by ofiarować ten kraj Jej "niepokalanemu" sercu (słowa jedynej pozostałej przy życiu "wizjonerki" czyli siostry Łucji). Zaraz wrócę do Terika, ale chcę zwrócić uwagę na niewiarygodną  pomyłkę, otóż pani mówi, że jeśli Rosja się nie nawróci. nowa wojna będzie jeszcze straszliwsza, a wybuchnie na czasów UWAGA: Pontyfikatu Piusa XI, który zmarł 10.02.1939. Sprawdziłam te daty w wielu  źródłach! O co chodzi?! Czyżby pani tak się "pomyliła", czy to purpuraci dokonali tak niesamowitej pomyłki? Rosja została powierzona przez Piusa XII, Jana XXIII oraz Jana Pawła II. Jak wiadomo ZSRR przestaje istnieć w 1991 roku. Nie nawraca się na jedyne "słuszny" katolicyzm, ale jednak coś ważnego się wydarzyło. Siostra Łucja za każdym razem powtarza, że nie o takie zawierzenie chodziło "pani z nieba ponieważ mu być użyte wyraźnie słowo ROSJA. W 1984 roku JP II przy pomocy purpuratów z całego świata (modlących się o jednej godzinie) dokonuje się coś co Łucja nazywa "spełnieniem" prośby Pani.

No cóż, wyraźnie można zobaczyć wygodnictwo, obskurantyzm, słabość i strach przez potężnym ZSRR. Jakoś dziwnie poprzedni papieże nie chcieli "zaczepiać" potęgi nazwanej ZSRR. Czego bali sić purpuraci, że nawet nalegania swojego "Boga" mówiąc brzydko olali? Śmiem przypuszczać, że było im zbyt wygodnie, dostatnio i bezpiecznie z tym co mają. Po co martwić się przepowiedniami SAMEGO BOGA POD POSTACIĄ POSŁANNICZKI Z NIEBA? Takie działanie przerwało moją bardzo wątłą nic łączącą mnie z katolicyzmem. Nić pękła! Jeśli papież jeden z drugim boi się potęgi ziemskiej to znaczy, że w nic nie wierzy.

Na koniec nad-papież. On czyli Terlikowski cały czas uważa, że nie spełniono W OGÓLE próśb Pani, bo któż wie lepiej od papieża i samego swojego Boga. A nazwanie ks. Lemańskiego "pożytecznym idiotą" w związku z tym, że niby miał bronić małżeństw homoseksualnych, przekreśla na zawsze Terlika jako człowieka. Pokazuje pełnego nienawiści, pogardy, wyższości nad wszystkimi i każdym z osobna. Czego panu życzyć panie Terlikowski? Rozumu? Mniej podłego egoizmu Naprawdę nie wiem i wiedzieć nie chcę!

wtorek, 09 września 2014

Dziś żaden poważny i szanujący się historyk nie zaprzecza historyczności Jezusa zwanego (gr. Chrestós  [pomazaniec, namaszczony] czyli zaszczytny tytuł). Wielu starożytnych historyków m.in. Tacyt, Swetoniusz, Flawiusz, Herodot czy Pliniusz Młodszy (w liście do cesarza Trajana) wyraźnie sugeruje historyczność Jezusa (świadomie pomijam Nowy Testament czyli opisy Marka, Mateusza, Łukasza czy Jana) Jest w tych pismach wiele legend czy po prostu tradycji, a nie prawdy historycznej. Jestem wyjątkowo zmęczona szukaniem w bardzo, bardzo wielu źródłach historyczności Jezusa i nie o to chodzi mi w tej notce. Bardzo ceniony przeze mnie Geza Vermes podaje niezwykle ciekawe hipotezy dotyczące zmartwychwstania Jezusa (oczywiście w istocie zaprzeczających lub stawiających znak zapytanie o tym zdarzeniu). Nie będę męczyć Drogiego Czytelnika nauką, dowodami czy inną literaturą bo wszystko można odnaleźć gdy chce się przeczytać o przeróżnych faktach, na bardzo wielu portalach lub w literaturze papierowej. Żmudna to praca, ale niezwykle ciekawa Chodzi mi o coś zupełnie innego.

Przy czytaniu na przeróżnych portalach o faktach, zdarzeniach czy tylko wzmiankach na temat Jezusa pojawiają się setki komentarzy przepełnionych nienawiścią, pogardą i unurzaniem postaci Jezusa w takim szambie, ze nawet mnie, żyjącej już przynajmniej 200 lat włosy stają dęba gdy czytam inwektywy, które nigdy nie wpadły by mi do głowy i o których nie miałam pojęcia, że mogą istnieć. Często zastanawiam się kim są ci ludzie, skąd pochodzą, co robią w życiu poza wypisywaniem najordynarniejszych słów na temat centralnej postaci chrześcijaństwa. To są słowa, wyrazy, zdania o niewyobrażalnej nienawiści. Ciągle zadaję sobie pytanie o co chodzi tym ludziom? Niedawno włączyłam się w dyskusję, ale tylko jednym komentarzem-zapytaniem: co zrobił ci człowieku Jezus? Jaka wyrządził ci krzywdę osobistą? Dlaczego nurzasz w obrzydliwym błocie Człowieka, który czynił dobrze, i przekazał ludzkości największe przykazanie: "kochaj bliźniego swego jak SIEBIE samego. Czy wezwanie do miłości, tolerancji, czynienia dobra są tak "poniżające", że trzeba zalać głoszącego te słowa cuchnącym bagnem? Za co? Dlaczego? W przeważającej większości kochamy SIEBIE i stawiamy siebie ponad innych. Tu pada prośba, bo przecież nie rozkaz! Kochaj drugiego człowieka jak samego siebie. To bardzo trudne, wiem coś o tym, bo sama najczęściej "kocham" bardziej siebie niż drugiego człowieka. Jezus wiedział jak jest to trudne, ale jakże szlachetne. Gdybyśmy tak właśnie działali nie byłoby wojen, tragedii, terroryzmu, Auschwitz, kalifatów czy ludobójstw. Nie sądzę by za tę prośbę Jezus zostawał na forach i w komentarzach odsądzony od czci i wiary. Dlaczego ta właśnie Postać wywołuje tyle wściekłej agresji i nienawiści? A cóż On zrobił tobie człowiecze? Skrzywdził cię okrutnie? Jestem ateistką z przekonania, ale te wściekłe ataki wywołują we mnie osobisty ból. To zupełnie tak jakby dziś jakiś dobry, szlachetny i przyzwoity człowiek nikogo nie krzywdzący stał się celem wściekle podłych ataków. Świadomie unikam pisania o purpuratach czy innych drani w czarnych sukniach krzywdzących w straszny sposób dzieci, ludzi czy zbijających wielkie majątki, mających na ustach słowo Jezus. Nie pochwalam, ale jestem w stanie zrozumieć internautów obrzucających cuchnącym szambem tych podłych ludzi (NIE WSZYSTKICH!), ale Jezus?! Tego pojąć nie mogę! Komu z tych, którzy wylewają tak odrażające pomyje na tego Człowieka zrobił osobiście krzywdę? Jeśli mnie ateistkę to zwyczajnie po ludzku boli i i odczuwam oburzenie to znaczy, że jest źle, bo to znaczy, że dla mnie przykazanie "miłości" jest wartością, a czym jest dla tych innych...?

poniedziałek, 01 września 2014

Na stronie głównej Interii jeszcze do niedawna widniała fotografia ułanów na koniach, a pod nią tytuł: "Wrzesień 1939. Tak broniła się osamotniona Polska". Może przysłowiowa krew zalać kogoś, kto choć trochę zna historię Kampanii Wrześniowej 1939. Ten zgoła idiotyczny tytuł sugeruje, że posiadaliśmy do obrony tylko kawalerię i tylko konie! Mnie osobiście zatrzęsło! Niechby niedouczony pismak napisał bodaj cokolwiek innego albo przedstawił inną fotografię i wszystko byłoby w porządku, ale 1 września popisać się taką "wiedzą" to wielki wstyd. Ten pan czy pani zupełnie bezmyślnie powielają goebbelsowską czy późniejszą komunistyczną propagandę o Polakach jako idiotach rzucających się z szablą czy lancą na czołgi (w końcu potężnie pancerne). Przez długie lata na zachodzie ten durny mit funkcjonował jako prawda historyczna (w wielu przypadkach funkcjonuje do dziś, szczególnie w USA). Powstawały filmy propagandowe, których "reżyserem" był właśnie Goebbels, pokazujące straceńcze ataki z szablą. Propaganda pełniła podwójna rolę, pokazywała głupotę Polaków, a jednocześnie informowała świat, że Polska nie posiada innej (żadnej!) broni.  Dopiero w 1998 włoski korespondent wojenny Indro Montanelli przyznał się, ze osobiście niczego takiego nie widział, tylko słyszał (w 1939 świat mu uwierzył). Jedna ze znaczniejszych bitew rozegrała się pod Krojantami, ale tam kawaleria zaatakowała p i e c h o t ę  niemiecką. Nie ma sensu bym rozpisywała się o historii, którą Drogi Czytelnik znajdzie w każdej książce historycznej czy też na stronach www. dotyczących historii tamtego czasu.

Jeszcze bardziej mnie osobiście (moją inteligencję) naruszył pan Andrzej Wajda w swojej "Lotnej" (książka autorstwa Wojciecha Żukrowskiego). Po TAKIM człowieku spodziewałam się czegoś znacznie mniej "legendarnego". Scena walenia szablą w lufę czołgu niemieckiego to majstersztyk. Poza tym reżyser nie postarał się o większy autentyzm używając w filmie czołgów produkcji radzieckiej T-34. Można było przecież zrobić bodaj kilka atrap (atrapa musi stać w miejscu) lub skutecznie "przerobić" ten nieszczęsny czołg radziecki. Zdaję sobie bardzo dobrze sprawę z innych, głębszych wątków moralnych tego filmu dlatego skupiam się na małym wycinku tego krzywdzącego Polaków mitu. Być może grały tu rolę także względy polityczne, wszak Wajda nakręcił film w 1959 roku. To ciągle straszny, mroczny okres w dziejach Ojczyzny. Myślę jednak, ze nie do końca, ponieważ Zbigniew Załuski - płk LWP i członek kierownictwa partii zwalczał jak mógł tę nieszczęsną mitologię i nikt mu głowy nie urwał ani nie pogonił z partii.

Z szablą i lancą na czołgi! Jakim sposobem świat w to uwierzył?!